Ekelut_____Poems_____Events_____Ekeloifiana_____Books_____Links_____

 

 

   Foto: Berndt Klyvare 

 

 

 

PÓŹNO NA ZIEMI (1932)

 

APOTEOZA

 

PIEŚŃ Z PROMU (1941)

 

KAŻDY CZŁOWIEK

 

EUFORIA

 

NON SERVIAM (1945)

 

ABSENTIA ANIMI

 

ABSENTIA ANIMI

 

Jesienią

Jesienią gdy nodchodzi chwila pożegnania

Jesienią gdy wszystkie furtki otwierają się na

                                                                   absurdalne łąki

gdzie murszeją nierealne grzyby

a wypełnione wodą koleiny wiodą

donkąd i ślimak jest w drodze

i motyl o wystrzępionych skrzydełkach jest w drodze

donikąd – jak ku zwiędłej róży

najmniejszej I najbrzydszej I komarnice

te głupie diabliki na uginających się nóżkach

zamroczone blaskiem wieczornej lampy

a nawet lampa która dogasając cicho nuci

o znikomym morzu śiatła polarnym morzu myśli

z wydłużonymi falami

bezgłośnie szumiącej piany

z serii dzielonych przez serie

z niczego przez nic do niczego

teza antyteza synteza abrasax abraxas Teza

(jak turkot maszyny do szycia)

A pająki przędą w cichej nocy swoją sieć

a świerszcze piłują

                               Absurdalne to wszystko

Nierealne bezsensowne

 

                               Jesienią

przez mój wiersz przebiegają szmery I szelesty –

slowa pełnią w nim swoje służby nim udadzą się na spoczynek

a wtedy kurz osiada na nich kurz albo rosa

póki nie zawiruje nimi wiatr I nie porzuci ich gdzie indziej

ten kto każdą cenę szuka sensu wszechrzeczy

                               zrozumiał już od dawna

że sensem szelestu jest szelest

który sam w sobie jest czymś zupełnie innym

niż mokre kalosze sunące przez liście

roztargnione kroki na parkowym kobiercu liści

tkliwie oblepiających mokre kalosze

roztargnione kroki

Błądziłeś pobłądziłeś

Nie spiesz się tak

Zatrzymaj się na chwilę

Poczekaj

Jesienią gdy

Jesienią gdy wszystkie furtki

Wtedy może się darzyć że w ostatnim ukośnym promieniu

                                               po deszczowym dniu

                                z długimi pauzami z wahaniem

                jakby złapany na gorącym uczynku

zagubiony kos śpiewa na wierzchołku drzewa

sobie a muzom – ot żeby przećwiczyć gardło Widzisz

ten wierzchołek na wyblakłym tle nieba

tuż przy samotnej chmurce

która płynie jak inne chmurki

ale też jakby tu pozostała hors sainson

a w istocie przebywająca już od dawna właściwie gdzie indziej

i sama w sobie (jak ten śpiew) będąca już czymś innym niż

 

Wieczne odpoczywanie

Absurdalne to wszystko Nierealne Bezsensowne

A ja siedzę tu I śpiewam

o niebie o chmurce

I nie więcej nie pragnę

tylko chciałbym być daleko daleko stąd

Jestem daleko stąd (w echach wieczoru)

i jestem tutaj

Teza antyteza abrasax

Ty a także ja

 

O daleko daleko stąd

gdzie płynie po jasnym niebie chmurka

tuż nad wierzchołkiem drzewa

w błogiej nieświadomości!

O głęboko we mnie

gdzie odbija się w czarnej gładzi perłowego oka

w błogiej półświadomości

obraz chmurki!

To nie jest to co jest

To coś innego

To jest w tym co jest

ale nie tym co jest

To jest czymś innym

O daleko daleko stąd

w tym co jest poza tym

jest coś bliskiego!

O głęboko we mnie

w tym co bliskie

jest coś z tamtego dalekiiego

coś daleko-bliskiego

w tym co jest tutaj-daleko

coś ani-ani

w tym co jest albo-albo:

ani chmurka ani obraz

ani obraz ani obraz

ani chmurka ani chmurka

ani ani ani ani

ale coś innego!

To jedyne co jest

jest czymś innym!

To jedyne co jest

w tym co jest

jest czymś innym!

To jedyne co jest

w tym co jest

jest tym co w nim

jest czymś innym!

(O kołysanko duszy –

pieśni o czymś innym!)

 

O

non sens

non sentiens non

dissentiens

indesinenter

terque quaterque

pluries

vox

vel abracadabra

 

Abraxas abrasax

Teza antyteza synteza

która snow przemienia się w tezę

                    Absurdalne to wszystko

Nierealne Bezsensowne

 

A pająki przędą w cichej nocy swoją sieć

a świerszcze piłują

                               Jesienią

 

 

Gunnar Ekelöf: Poezje wybrane. Objaśnieniami opatrzył Janusz B. Roszkowski. Ludowa Spółdzielnie Wydawnicza, Warszawa, 1988, s. 87-91

 

 

 

 

1_SWD 2_UNK 3_GER 4_FRA 7_FIN 7_FIN 7_FIN 10_ITA

7_FIN 7_FIN 7_FIN 7_FIN 7_FIN 6_ARA

 

Some of the most appreciated poems by Gunnar Ekelöf on different languages.