ABSENTIA ANIMI
Jesienią
Jesienią gdy nodchodzi chwila pożegnania
Jesienią gdy wszystkie furtki otwierają się na
absurdalne łąki
gdzie murszeją nierealne grzyby
a wypełnione wodą koleiny wiodą
donkąd i ślimak jest w drodze
i motyl o wystrzępionych skrzydełkach jest w drodze
donikąd – jak ku zwiędłej róży
najmniejszej I najbrzydszej I komarnice
te głupie diabliki na uginających się nóżkach
zamroczone blaskiem wieczornej lampy
a nawet lampa która dogasając cicho nuci
o znikomym morzu śiatła polarnym morzu myśli
z wydłużonymi falami
bezgłośnie szumiącej piany
z serii dzielonych przez serie
z niczego przez nic do niczego
teza antyteza synteza abrasax abraxas Teza
(jak turkot maszyny do szycia)
A pająki przędą w cichej nocy swoją sieć
a świerszcze piłują
Absurdalne to wszystko
Nierealne bezsensowne
Jesienią
przez mój wiersz przebiegają szmery I szelesty –
slowa pełnią w nim swoje służby nim udadzą się na spoczynek
a wtedy kurz osiada na nich kurz albo rosa
póki nie zawiruje nimi wiatr I nie porzuci ich gdzie indziej
ten kto każdą cenę szuka sensu wszechrzeczy
zrozumiał już od dawna
że sensem szelestu jest szelest
który sam w sobie jest czymś zupełnie innym
niż mokre kalosze sunące przez liście
roztargnione kroki na parkowym kobiercu liści
tkliwie oblepiających mokre kalosze
roztargnione kroki
Błądziłeś pobłądziłeś
Nie spiesz się tak
Zatrzymaj się na chwilę
Poczekaj
Jesienią gdy
Jesienią gdy wszystkie furtki
Wtedy może się darzyć że w ostatnim ukośnym promieniu
po deszczowym dniu
z długimi pauzami z wahaniem
jakby złapany na gorącym uczynku
zagubiony kos śpiewa na wierzchołku drzewa
sobie a muzom – ot żeby przećwiczyć gardło Widzisz
ten wierzchołek na wyblakłym tle nieba
tuż przy samotnej chmurce
która płynie jak inne chmurki
ale też jakby tu pozostała hors sainson
a w istocie przebywająca już od dawna właściwie gdzie indziej
i sama w sobie (jak ten śpiew) będąca już czymś innym niż
Wieczne odpoczywanie
Absurdalne to wszystko Nierealne Bezsensowne
A ja siedzę tu I śpiewam
o niebie o chmurce
I nie więcej nie pragnę
tylko chciałbym być daleko daleko stąd
Jestem daleko stąd (w echach wieczoru)
i jestem tutaj
Teza antyteza abrasax
Ty a także ja
O daleko daleko stąd
gdzie płynie po jasnym niebie chmurka
tuż nad wierzchołkiem drzewa
w błogiej nieświadomości!
O głęboko we mnie
gdzie odbija się w czarnej gładzi perłowego oka
w błogiej półświadomości
obraz chmurki!
To nie jest to co jest
To coś innego
To jest w tym co jest
ale nie tym co jest
To jest czymś innym
O daleko daleko stąd
w tym co jest poza tym
jest coś bliskiego!
O głęboko we mnie
w tym co bliskie
jest coś z tamtego dalekiiego
coś daleko-bliskiego
w tym co jest tutaj-daleko
coś ani-ani
w tym co jest albo-albo:
ani chmurka ani obraz
ani obraz ani obraz
ani chmurka ani chmurka
ani ani ani ani
ale coś innego!
To jedyne co jest
jest czymś innym!
To jedyne co jest
w tym co jest
jest czymś innym!
To jedyne co jest
w tym co jest
jest tym co w nim
jest czymś innym!
(O kołysanko duszy –
pieśni o czymś innym!)
O
non sens
non sentiens non
dissentiens
indesinenter
terque quaterque
pluries
vox
vel abracadabra
Abraxas abrasax
Teza antyteza synteza
która snow przemienia się w tezę
Absurdalne to wszystko
Nierealne Bezsensowne
A pająki przędą w cichej nocy swoją sieć
a świerszcze piłują
Jesienią
Gunnar Ekelöf: Poezje wybrane. Objaśnieniami opatrzył Janusz B. Roszkowski. Ludowa Spółdzielnie Wydawnicza, Warszawa, 1988, s. 87-91
Some of the most appreciated poems by Gunnar Ekelöf on different languages.