Ekelut_____Poems_____Events_____Ekeloifiana_____Books_____Links_____

 

 

   Foto: Berndt Klyvare 

 

 

 

PÓŹNO NA ZIEMI (1932)

 

APOTEOZA

 

PIEŚŃ Z PROMU (1941)

 

KAŻDY CZŁOWIEK

 

EUFORIA

 

NON SERVIAM (1945)

 

ABSENTIA ANIMI

 

EUFORIA

 

Siedzisz samotny w ogrodzie, z notatnikiem, kanapką,

                                                                           flaszką i fajką.

Jest noc, ale taki spokój, że świeca płonie nie migocząc,

rozsiewa swój odblask nad stołem z chropawych desek

                                               i odbija się w butelce I szklance.

 

Pociągasz łyk, przełykasz kęs, nabijasz i zapalasz swoją fajkę.

Piszesz jedną linijkę albo dwie, robisz przerwę i medytujesz

nad smugą zorzy wieczornej, która podąża ku jutrzence…

morze blekotu, zielonobiała piana w ciemności nocy letniej

ani jednej ćmy wokół świecy, ale chóry komarów w dębie,

li´scie nieporuszone ku niebu… I osina, która szeleści w ciszy:

Cała natura potężna miłością i śmierci

 

Jakby to był ostatni wieczór przed długą, długą podróżą:

ma się billet w kieszeni I wreszcie wszystko zostało

                                                                            spakowane.

Można tak siedzieć I czuć bliskość odległych lądów,

czuć, jak wszystko jest we wszystkim, jednocześnie

                                  swoim końcem i swoim początkiem,

czuć, że tu i teraz możliwe są i odjazdy, i powroty

i że śmierć i życie burzą się w nas jak wino!

 

Tak, stać się jednym z nocą, z samym sobą, z płomieniem

                                                                                  świecy,

która patrzy mi w oczy spokojnie, zagadkowo i spokojnie,

zespolić się z osiną która drży i szepcze,

z gromadkami kwiatów, które wychylają się z ciemności

                                                                 w nasłuchiwaniu

czegoś, co miałem już na końcu języka, lecz nigdy nie

                                                                 wypowiedziałem,

czego nie chciałbym zdradzić, nawet gdybym mógł.

I że to dźwięczy we mnie od najczystszego szczęścia!

A płomień rośnie… Tak jakby kwiaty cisnęły się bliżej,

bliżej i bliżej światła w błyszczących punkcikach tęczy.

Osina trzęsie się I muzykuje, zorza wieczorna stąpa

i wszystko, co było niewypowiedziane I dalekie, jest

                                                 niewypowiedziane I bliskie.

 

 

Gunnar Ekelöf: Poezje wybrane. Objaśnieniami opatrzył Janusz B. Roszkowski. Ludowa Spółdzielnie Wydawnicza, Warszawa, 1988, s. 82-83

 

 

 

 

 

1_SWD 2_UNK 3_GER 4_FRA 7_FIN 7_FIN 10_ITA

7_FIN 6_ARA

 

Some of the most appreciated poems by Gunnar Ekelöf on different languages.